Filipiny part 1

To był bardzo ciężki powrót do rzeczywistości. Nasze smutne miny w dzień wyjazdu z Filipin rozśmieszały tych którzy wiedzieli dokąd wracamy. Przecież Bali to cudowne miejsce, wiecznie zielone, to miejsce w Azji najchętniej wybierane przez turystów itd. Mieli rację! Z tym że do rzeczywistości Balijskiej już dawno się przyzwyczailiśmy.

Filipiny to jednak inna bajka…

Przykład? Proszę bardzo:

Jako ” turyści ” przebywający na terenie Azji jesteśmy tak samo egzotyczni dla miejscowej ludności jak ona dla nas. Pytanie na które najczęściej odpowiadamy nie licząc balijskiego ” dokąd idziesz? ” zamiast ” co słychać? ” to ” skąd pochodzisz? ” Odpowiedź wywołuje jednak skrajne reakcje w obu krajach.

Balijczyk mówi: ” Aaaa z Polski! ” Jego twarz pokazuje jednak że nie ma pojęcia o czym mówię i szybko zmienia temat.

A co na to Filipińczyk? : ” Wow! Pochodzisz z kraju gdzie urodził się papież Jan Paweł II i Urszula Dudziak. „… a jego twarz pokazuje szczerą radość ze spotkania mnie w jego kraju.

Zdziwieni?? Ja byłem bardzo! W końcu filipiny są krajem katolickim, więc reakcja na papieża naturalna, ale Urszula Dudziak?

Zainteresowanych odsyłam do wikipedii. Tam znalazłem odpowiedź:)

Wróćmy do tematu wpisu. Postanowiłem że będzie on krótką refleksją na temat ostatnich kilku tygodni i zapowiedzą kolejnych wpisów na blogu.

Dwa dni przed wyjazdem na Filipiny fotografowałem ceremonię błogosławieństwa pewnej pary z Kanady. Mimo wyjazdowego nastroju zdjęcia bardzo mnie zadowoliły. Fotorelacja niebawem! Poniżej coś na zachętę:

desa seni 1 BLOG

Zadowolony z sesji zdjęciowej wsiadłem z Agą do samolotu w Denpasar i po przesiadce w Dżakarcie znaleźliśmy się w Manili która zafundowała nam sceny jak z dobrego filmu akcji. Bo jak inaczej nazwać oszukiwanie w urzędzie imigracyjnym, zmianę ubrań kupionych ” na szybko ” żeby dostać się do rządowego budynku, posługiwanie się podrobionymi biletami lotniczymi, sterroryzowanie  taksówkarza, pyszną kolację i wieczornego drinka przy hotelowym basenie w towarzystwie pięknej młodej kobiety o tajemniczym imieniu Agnieszka. Przez chwilę czułem się jak 007:) Relacja z Manili niebawem na blogu.

Dalej nadal było jak w filmie. Opuszczając Manilę byłem z kolei Indiana Jonsem. Malutkim busikiem dojechałem do miasta Batangas gdzie wsiadłem na prom płynący na wyspę Mindoro. Tam przedarłem się przez prawdziwe bezdroża, wioski totalnie odcięte od świata i malownicze góry których mieszkańcy nie wiedzą nawet co to plastikowa butelka (pozazdrościć!), by w końcu dotrzeć do Sablayan. Tutaj słowo cywilizacja nabiera zupełnie innego znaczenia. Trzy kilometry do celu podróży. Opuszczając port w Sablayan stałem na czubku małej łódeczki i jedna myśl nie dawała mi spokoju: ta tajemnicza kobieta z kolacji w Manili. Ciagle była gdzieś obok. Czy ona mnie śledzi? Czy pracuje dla konkurencji? NIE!!! Ona jest tutaj by spędzić ze mną najbardziej wyjątkowe święta w życiu. O czym przekonacie się nie długo z kolejnych wpisów na moim i jej blogu.

O zachodzie słońca dotarliśmy na Pandan Island gdzie barman przywitał nas upragnionym zimnym piwem. Tak oto dotarliśmy do miejsca gdzie nie ma słodkiej wody i prądu a internet jest naprawdę rarytasem. Jest za to przepiękne gwieździste niebo, nurkowanie z żółwiami na jednej z najpiękniejszych raf koralowych na świecie ( zrobiłem kurs nurkowania:) i spokój którego tak bardzo mi brakowało. A o tym też wkrótce.

Ta trzy tygodniowa abstynencja internetowa spowodowała że muszę przeczytać najpierw kilkadziesiąt maili, nadrobić zaległości ze świata fotografii i przygotować zdjęcia do kolejnych wpisów na bloga.

Poniżej mała foto – zajawka:

manila 1 BLOG

Manila przed zachodem słońca

 

 

pandan zachod 1 2 BLOG

Pandan Island

Filipiny i Merry Christmas

Drodzy czytelnicy bloga…

Z okazji nadchodzących Świąt życzę wam dużo ciepła, miłości i cudownych prezentów pod choinką.

Właśnie skończyliśmy się pakować i za moment lecimy na Filipiny. Nowe miejsce, nowi ludzie i tysiące kadrów. Zapraszam po nowym roku na relacje z wyspy Pandan:)

 

Tymczasem

kartka dla email e1324189921133 BLOG